Wegańską lub wegetariańską zupę można przynieść w każde sobotnie popołudnie od 14.00 w litrowych słoikach do jadłodzielni przy al. Tysiąclecia.
W wigilię wolontariusze i wolontariuszki podzielili się przy stoiskach na targowisku m.in. wigilijnym barszczem z uszkami. Były też drobne upominki.
W dni nieświąteczne zupa wystawiana jest na regały jadłodzielni. - Osoby potrzebujące ustawiają się w kolejce, podchodzą, biorą zupę i pieczywo - mówi Michał Wolny, aktywista "Food Not Bombs Lublin".
Co sobotę udaje się ugotować ok. kilkadziesiąt litrów zupy. Społeczników można wesprzeć na wiele innych sposobów. Warto przynieść choćby sam słoik. - Nie zawsze wszystkie do nas wracają, dlatego ich potrzebujemy. Będą wykorzystane - zapewnia Wolny.
Słoiki można przywozić podczas akcji wydawania zup lub zostawiać na regałach jadłodzielni w dni powszednie.
Wydawanie zup potrwa do późnej wiosny. W Lublinie akcja organizowana jest już 22. raz. Na świecie ma ponad 40-letnią tradycję. Jak podkreślają aktywiści i aktywistki, od zawsze miała charakter humanitarny, nie jest to działanie charytatywne. - Podkreślamy jej wspierająco-solidarnościowy wymiar - słyszymy.
- Akcję powołali aktywiści i aktywistki antywojenni i pacyfistyczni. Zależy nam na kierowaniu większej ilości środków z budżetów państw na pomoc społeczną zamiast na zbrojenia - mówi Wolny.
Szczegóły pomocy na "Food Not Bombs Lublin".
Polecany artykuł: